Boczek nadziewany farszem z kiełbasy i polędwiczkami wp.
Po nadzianiu kiełbasy w mojej maszynce i lejku zostaje ok. 0,5 kg farszu. Można go wypchnąć poprzez zastosowanie świeżych skórek. Do zagospodarowania tego farszu mam specjalny 0,5 kg szynkowar, więc robię w mim z niego konserwę.
Ponieważ boczek jest dość tłusty, postanowiłem nadziać go. W tym celu zostawiłem trochę więcej farszu, by starczyło go na 3 nie duże, najtłuściejsze kawałki boczku. Boczek cięciem noża rozcinamy na dwa płaty, nie docinając do końca, by po rozłożeniu stanowił całość. Następnie brzegi boczku które będą łączyły się z sobą nadcinamy od środka tak ze 3 cm, do strony zewnętrznej, by nie odciąć do końca, robiąc taki mały płat trzymający się pozostałej części boczku. Następnie w rozłożonym boczku robimy nacięcia lub wycinamy wąskie paski nie docinając do końca spodu.
Miejsca po wyciętych paskach wypełni farsz.
Nakładamy farsz, na niego zaś, na połowie boczku, pocięte w paski polędwiczki wieprzowe (mogą być inne chude mięsa).
Teraz musimy boczek złożyć, a te nadcięte, zwisające końcówki, przyłożyć do farszu - wpierw dolny, a później na niego górny. Tak przygotowany boczek stanowi jakby całość i nie będzie wychodził z niego farsz.
Następnie zawijam w gazę, sznuruję, robię pętelkę i boczek gotowy do wędzenia.
Wędzimy tak jak wędzonki.
Parzymy w mniejszej temperaturze niż wędzonki. Wkładamy do gotującej wody i po 5 minutach obniżamy temperaturę wody do 75 st C. Czas gotowania - do osiągnięcia temperatury 68-72 st C w środku batonu. Termometr bagnetowy jest tutaj nieodzowny (ja zapomniałem zabrać go ze sobą i troszkę przeparzyłem). Przeparzenie objawia się poprzez dziury wewnątrz gotowego produktu i rozpadające się nadzienie.
Po wystudzeniu, na drugi dzień, zdejmujemy gazę i mamy gotowy wyrób.
Smacznego: Dziadek

