Mój sposób na peklowanie elementów mięsnych na wędzonki
Od wielu, wielu lat stosuję zawsze mój stary, wypróbowany sposób na peklowanie mięsa na wędzonki.
Z tylnej, wieprzowej szynki, trybuje kości i z mięsa formuję trzy szyneczki.
Posiadam naczynie o takiej pojemności, że akurat tyle mięsa można w nim swobodnie umieścić i zalać je 4 litrami zalewy peklującej.
Zalewę sporządzam w następujący sposób:
Na podane 4 litry wody biorę:
- 0,30 kg soli niejodowanej (najlepiej warzonki),
- 0,06 kg peklosoli stosowanej w Kanadzie. Oczywiście w Polskich warunkach można swobodnie zsumować obie pozycje i zastąpić je peklosolą, lub poeksperymentować i dać np. po połowie soli warzonki i peklosoli,
- 0,01 -0,015 kg tzw. "złotego cukru" trzcinowego (można go już dostać w Polsce - nie mylić z cukrem brązowym,
Ułożone w naczyniu szynki, zalewam tak przygotowaną zalewą i pekluję przez 7-8 dni w temperaturze 6-8 st.C.
Tak samo pekluję balerony i boczki.
Polędwicę zaś, zalewam roztworem:
- 4 litrami wody,
- 0,20 kg soli warzonki,
- 0,06 kg peklosoli kanadyjskiej,
- 0,01 - 0,015 kg "złotego cukru".
Pekluje ją przez 7-8 dni w temperaturze 6-8 st.C.
Ten sposób, jak podałem wyżej stosuję zawsze.
Życzę udanych wędzonek:
Ligawa

