Mój pierwszy salceson.
Składniki:
- Dwie nóżki,
- Golonka tylnia i przednia,
- Podgardle ok.0,5 kg,
- Skórki ok.0,5 kg,
- Ozorek, serce, kawałek płucek i mięsko z głowy ok.0,8 kg - tylko mięsko, resztę pominęłam bo nie wiedziałam co i jak się z tą głowizną robi. Ale za to pieski miały wyżerkę.
Ozorek sparzyłam i zdjęłam skórkę (po skonsultowaniu się na forum). Razem było ok. 6,10 kg.
Zapeklowałam na sucho - 10 dkg soli i 0,030 kg saletry (?), znów problem czy dobra proporcja? Skórki tylko nasoliłam i wszystko do lodówki na 3 dni.
Żołądek wymyty też nasoliłam w bardzo dużej ilości soli - wewnątrz również.
Po 3 dniach - wszystko do gara i gotowałam ok.2 godz. Po wystudzeniu skorki zmieliłam, mięso pokroiłam na paski. Miały być 2 na 10 cm, ale wyszły różne - może nie takie wymiarowe.
Teraz przyprawy:
- ze 3 łyżki majeranku,
- 2-3 łyżki pieprzu,
- sól,
- łyżeczka kolendry
- 5 ząbków czosnku (wg własnego smaku).
Wszystko wymieszałam i dodałam wywaru z gotowania - ok.1 szklankę.
Potem pakujemy do żołądka i zawiązujemy sznurkiem - niezbędna pomoc drugiej osoby.
Ponieważ farszu było dosyć sporo i nie zmieściło się wszystko do żołądka, resztę włożyłam do osłonki poliamidowej.
No i do gara na 1godz w temp. ok.80 st.C. Zapomniałam o tym, że powinnam chyba tego maćka pomasować (?). Po ugotowaniu wyjęłam na tacę, przycisnęłam deską, obwiązałam sznurkiem i postawiłam garnek z wodą. Cała ta konstrukcja stała przez noc.
Rano, pełna niepewności
przekrawam i ….taadaam - wygląda chyba nieźle, degustacja - też nieźle. Hura!!!! Rewelacja - sama zrobiłam salceson. Może nie jest zgodny z branżowymi recepturami na salceson ale jest dobry i przede wszystkim jest to mój salceson.
Pozdrawiam - Bunia

