Wróciłem już do formy i mam za sobą pierwsze wędzenie na ukochanej działce. W listopadzie czeka mnie duże wyzwanie - przerób całego dzika. Oczywiście wszystkie wiadomości na ten temat ze stronki.
Obejrzałem filmik ze zlotu,zapewne jak zawsze był udany. A swoją drogą ja to mam pecha!!!!!!!!. Żeby nie było,że zaniedbuję stronkę podaję:
Sposób na przedłużenie świeżości wędzonego węgorza, a i dodanie nowych walorów smakowych.
Zdarza się czasem, że mamy za dużo uwędzonej rybki, albo goście nie dopisali. Leży wtedy taka smakowitość w lodówce i obsycha, aż się ktoś wreszcie zlituje i ją skonsumuje.
A można tak.
- pokrojony na odcinki wysokości słoika wędzony węgorz,
- kilka ziaren pieprzu,
- kilka ziaren ziela angielskiego,
- liść laurowy,
- kilka płatków suszonej ostrej papryczki,
- gałązka świeżego tymianu,
- lub szczypta suszonego (może być jeden i drugi).
Wkładamy to wszystko do słoika, zalewamy olejem (ewentualnie oliwką z oliwek, ale to nie nasz smak), zakręcamy i pasteryzujemy 10 - 15 minut.
Pozostawiamy w wodzie do ostygnięcia.
Po paru dniach mamy świetną zakąskę do zmrożonej...,
albo i prezent dla znajomych.
Podobnie możemy postąpić z innymi wędzonymi rybami o zwartym mięsie.
Pozdrawiam gorąco Kazik

